StartW Radiu 90

Autostopowy wyścig studentów i… autostopowe wspomnienia słuchaczy!

Na te pytania odpowiada organizatorka wyścigu, Paulina Nietupska:

Rozmawiała Magdalena Kelner z audycji Studenci na fali.

A w popołudniowym programie Radia 90 zachęcaliśmy Was, by podzielić się z nami wspomnieniami ze swoich autostopowych podróży. Marta, Halina i Krystyna skorzystały z formularza „Z Twojej perspektywy” i opisały nam swoje wspomnienia. Wszystkie cztery opisy nagrodziliśmy!

Marta: 

Autostop to najlepsza forma komunikacji, jaka była i jest. Będąc kiedyś na wakacjach u babci, jeździłam codziennie nad wodę. Codziennie to nowe przygody. Najwięcej było śmiechu, gdy zatrzymał sie dziadek trabantem pooklejanym jakimiś naklejkami, a w środku auto miało pełno figurek przyklejonych do deski rozdzielczej i pełno proporczyków. No, jak pan samochodzik, tak zresztą został nazwany:-D a na dodatek upał ponad 30stopni a na siedzeniach futrzaki. Dojechałyśmy nad wodę całe spocone i ubawione po pachy:-) a mało tego dziaduś jechał 40/h.

Jagoda, napisała do nas na profilu Radia 90 na facebook’u:

A i owszem, mam rodzinę na Pomorzu. Parę lat temu wybraliśmy się z narzeczonym w odwiedziny. Niestety trafiło na niedzielę – autobusów jak na lekarstwo i sporo trasy między miastami musieliśmy pokonać we własnym zakresie (autostopem właśnie). Spotykaliśmy sporo ciekawych osób, ale chyba najbardziej zapamiętaliśmy z tego podróżowania przejażdżkę starym wozem, który ciągnął koń w łaty niczym krowa.

Krystyna:

Witam, kiedyś z mężem łapałam stopa, była zima, a ja byłam w 8mc ciąży z córką. I jak na złość zatrzymał nam się Star, taka stara ciężarówka. Kierowca tak jechał po dziurach, że myślałam że urodzę w tym aucie :-) ale na szczęcie dojechalismy na miejsce. Urodziłam normalnie w terminie.

Halina:

Wraz ze znajomą wybrałam się stopem kilka przystanków dalej, a okazało się, że wraz z poznanymi osobami spędziliśmy cały weekend. Mianowicie pojechaliśmy na łódki, a o godzinie 1 w nocy wybraliśmy się w góry zdobywać szczyt Babiej Góry na wschód słońca. Na początku obawialiśmy się, ale raz się żyje. Znajomi byli z Warszawy, a my z Rybnika – przyjaźń trwa do dziś. A więc warto!

 

Oczywiście, że warto!

Zostaw komentarz