StartKultura

Anioły w Galerii Smolna

Justyna Komar – absolwentka studiów podyplomowych „Elementy informatyki i obsługa programów graficznych” w Instytucie Sztuki na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, magister filozofii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Współautorka książki „Moja cyfrówka i ja” wydanej przez Polskie Wydawnictwo Fotograficzne w 2009 i współtwórca kasety VHS „Wadowice” wydanej przez TVP w 1999.
Od 2005 prowadzi kursy e-learningowe z zakresu estetyki i kompozycji obrazu w Internetowej Szkole Fotografii, założonej przez Janusza Kobylińskiego. Od 2008 opiekuje się serwisem internetowym fotografiaotworkowa.pl. Od 2010 redaktor naczelny tytułu prasowego „Fotografia Otworkowa”.
Wystawia w kraju i zagranicą. Główne cykle fotograficzne, to: „Pan Czasu”, „Anioły”, „Miasto Kolorów”. Od 2011 r. współpracuje z Domem Aukcyjnym „Rempex”.

O wystawie:
Czy nam, współczesnym potrzebne są jeszcze anioły? Czy czujemy się już całkiem bezpieczni w naszych zamkniętych monitorowanych osiedlach i strzeżonych parkingach? Czy wysokie ubezpieczenie nie sprawia, że śpimy spokojnie w naszych hipoalergicznych pościelach?
Cóż więc dzieje się z niechcianymi aniołami? Czy zostały uprzątnięte na stałe? Może same mają dość swojej niewdzięcznej roli? Czy może trafiły do takiego składu upadłych aniołów – jak ten – i tu czekają, aż będą znowu potrzebne?
Cykl „anioły współczesności” daje nam wiele możliwości interpretacji. Właściwie każdy kto patrzy na te prace ma szanse na własne odczuwanie tematu. Może wzbudzić w nas refleksję nad upadkiem autorytetów, degradacją wartości, brakiem poszanowania godności i autonomii osoby. Przedmiotowe podejścia do człowieka jako pracownika lub potencjalne źródło dochodu, różne formy manipulacji są coraz bardziej odczuwalne i namacalne w dzisiejszej codzienności. Dotyczą praktycznie każdego z nas. I… wzbudzają strach, niepewność, panikę…
Kiedy patrzę na te zdjęcia, mam wciąż przed oczami obraz manekinów, które fotografowałam. Widzę zagubionych ludzi odciętych od korzeni. Którzy wcześniej czy później muszą otrzeć się o dno, aby móc powstać, z nowymi siłami i mocnymi, prawdziwymi wartościami. Wtedy anioły będą znów potrzebne… Jest więc w tych pracach także nadzieja. Na inne jutro. I dla ludzi i dla aniołów.

Zostaw komentarz