Radio 90

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

 

„Jo był ukradziony” trzecia odsłona tragicznych losów mieszkańców regionu

Facebook Twitter

Były już dwie edycje książki, spektakl teatralny, film, przyszedł czas na kolejną wersję publikacji o Tragedii Górnośląskiej. Temat bardzo szeroki, bardzo ważny dla wielu mieszkańców regionu. Temat też przez lata przemilczany.

„Wyzwalanie” przez Armię Czerwoną ziem, kończyło się dla wielu Ślązaków deportacją głęboko w głąb Związku Radzieckiego. Kolejna edycja książki „Jo był ukradziony” dotykająca tego tematu i opisująca tragiczne losy mieszkańców ziemi rybnickiej już jest dostępna. Niestety z powodu pandemii nie można było zorganizować szerokiej promocji.

Mimo to w miarę możliwości chcemy ciągle mówić o tym temacie i prezentować zebrane przez nas wspomnienia

– Mówi Marek Wystyrk prezes rydułtowskiego Stowarzyszenia „Moje Miasto”.

To pierwsze wydanie otworzyło bardzo szeroko drzwi do historii, których ludzie w większości nie znali, albo co gorsza, w większości chcieli zapomnieć. Zwłaszcza te, które można dzisiaj określić jako ofiary Tragedii Górnośląskiej. Pierwsze wywiady, które przeprowadziliśmy z dziesięcioma osobami, to był początek. To jakby wyzwoliło pewne takie, nie chciałbym tego źle określić, zmowę milczenia, ale na pewno otworzyło szerzej możliwości dla tych, którzy uważali, że te historie nie są godne, żeby jeszcze je przedstawić. Albo nie były elementem historii rodziny, powiedzmy na tyle ważnym, czy też istotnym, żeby się należało nimi pochwalić szerzej.

Kolejne tragiczne losy i wspomnienia zebrano w trzeciej edycji książki autorstwa profesora Kazimierza Miroszewskiego i doktora Mateusza Sobeczki. Jak podkreśla ten ostatni, książka zawiera trzy części.

Część historyczną, opis naukowy, wspomnienia i wywiady, trzecia część to listy osób aresztowanych z Archiwum Państwowego w Raciborzu.

Naczelnicy gmin tworzyli takie listy w roku 1945 i taka teczka zachowała się do naszych czasów. Wracając do części historycznej, to przede wszystkim mamy odzwierciedlenie właśnie tego, co działo się po kolei, na podstawie źródeł archiwalnych, ale też wspomnień. Czyli mamy całą tę historię przedstawioną. Taki był nasz cel, czyli przywrócenie pamięci o tych wydarzeniach, o tych osobach, które właśnie zostały wywiezione, o tych tragicznych wydarzeniach, czyli na przykład śmierci lub zakatowaniu tych osób na terenie Związku Radzieckiego czy jeszcze w czasie transportu, czy na terenie samego Górnego Śląska przez Armię Czerwoną. Właśnie taki był cel, czyli przypomnienie, pamięć, oddanie hołdu.

Nazwa cyklu książek „Jo był ukradziony” pochodzi od słów ojca Jana Serwotki – Ignacego. Deportowany 3 lata spędził w Donbasie.

Znaliśmy te historie, ale przez lata ojciec nie chciał o tych tematach rozmawiać

– przyznaje pan Jan.

Kiedy pytaliśmy się przed 1990 rokiem, żeby opowiedział coś, mówił: lepiej nic nie opowiadać, lepiej nie mówić na ten temat, bo to ci może zaszkodzić. A zresztą jak ja wyjeżdżałem, to w obozie przejściowym w Białej Podlasce wyraźnie było powiedziane: „Jeżeli coś powiesz na ten temat, co tam było, to tu wrócisz,  my cię znajdziemy i zabierzemy cię z powrotem”
Radio 90: To był strach, który trwał kilkadziesiąt lat
Tak, to był strach. Wiadomo, Polska, w jakim czasie to się wszystko działo. Lepiej na temat nie mówić. (…)

Cała rozmowa o książce do odsłuchania poniżej:

Marek Wystyrk prezes rydułtowskiego Stowarzyszenia „Moje Miasto”.

Współautor książki dr Mateusz Sobeczko

Jana Serwotka, syn deportowanego Ignacego Serwotki

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj