Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

Rolnicy nie ukrywają, że to był dla nich ciężki rok

Facebook Twitter

Powoli kończy się lato, za nami czas zbiorów. W wielu gminach organizowane są uroczystości dożynkowe podsumowujące ten gorący dla rolników czas. Ale czy w tym roku faktycznie jest co świętować? Rolnicy nie ukrywają, że to był ciężki rok.

Rok był trudny, ale plony raczej obfite, ale żeby Pan Bóg pozwolił je zebrać, bo jeszcze jest bardzo dużo pól, gdzie jeszcze zostały – czy to zboże, czy ziemniaki – mówi Urszula Sochiera, starościna dożynek w Gorzyczkach.

Na potwierdzenie tych słów Franciszek Parzych przywołuje swój przykład. Przyznaje, że duża część jego upraw niestety już nie nadaje się do zebrania. Dużo go wyległo przy tych wiatrach i deszczach, a to co wyległo, to przerosło i już to trudne będzie do zebrania i chyba już zostanie na polu zaorane. Zbierze się to co stoi – mówi rolnik z Gorzyczek.

Wielu rolnikom nie udało się w tym roku zebrać nawet połowy plonów. Urszula Sochiera rozkłada ręce tłumacząc, że nic nie można zrobić. – Tak już jest – raz na wozie, raz pod wozem. Bo chociaż zasiewa się zawsze, to jednak nie zawsze się zbiera.

Franciszek Parzych, który był starostą wspomnianych gorzyczkowych dożynek jest jednak optymistą. – Taki los rolnika, uzależniony jest przede wszystkim od pogody, ale mam nadzieję, że będzie dobrze, że zbierzemy jednak tyle tych plonów, że przezimujemy. Nigdy nie wiemy, jaki będzie przyszły rok, ale nadzieję zawsze trzeba mieć.

Co warte zauważenia, to malejące zainteresowanie rolnictwem. Jak mówi Urszula Sochiera, małe gospodarstwo nie zawsze się opłaca. Franciszek Parzych dodaje – My jesteśmy chyba hobbystami-rolnikami, trzeba powiedzieć, bo tak wszyscy mówią, że w rolnictwie nie opłaca się pracować. 

Bycie rolnikiem opłaca się, kiedy prowadzi się uprawę na naprawdę dużej ilości hektarów. Starostowie dożynek w Gorzyczkach tłumaczą też, że zmienia się samo rolnictwo. Jak ktoś prowadzi uprawę na roli, to już nie zajmuje się hodowlą i odwrotnie. – Hodowlę prowadzą inni, ci, którzy nie uprawiają. Tak się teraz rolnictwo wyspecjalizowało – komentuje Parzych.

Jednocześnie starostowie przypominają, że chociaż żyjemy na terenach górniczych, to tu od zawsze było wielu rolników. Nasza mama zawsze mówiła, że każdy kiedyś coś hodował, miał krowę i żył nie tylko z pracy na kopalni – wspomina Urszula Sochiera.

W przeszłość patrzy też Franciszek Parzych – W latach 50., 60. w tych wszystkich wioskach czy sołectwach, w prawie każdym domu była krowa, która była żywicielką. Nie zarabiało się za dużo w przemyśle czy na kopalniach. Jakieś małe działki górnicze zawsze były i to się opłacało. A na starych familokach były chlewiki i hodowali tam świnie…

Na dożynkach w Gorzyczkach był Robert Krzyżaniak.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj