Radio 90

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

 

Dobre serce kontra przepisy i urzędnicza bezduszność

Facebook Twitter

Jedna z mieszkanek Rybnika postanowiła pomóc trzem małym jeżom, które straciły w wypadku matkę. "Wszystko działo się w niedzielę gdy wraz z córką jechałam samochodem" - mówi Katarzyna Kotowska.

Rozmawiał Robert Krzyżaniak:

Znalazłam jeżyki w niedzielne popołudnie. Były wyziębione, wychłodzone…matka, niestety zginęła w kolizji. Ja widziałam tylko ciało tej matki, widok niebyt przyjemny. Moja córka 11-letnia wpadła w olbrzymi szloch. Uratujmy, uratujmy, no to uratujmy. Jeżyki były bardzo zabrudzone z ziemi, postanowiłyśmy z córką zabrać te jeżyki do domu, spróbować je uratować, czyli ogrzać i nakarmić i tak też się stało.

Radio 90: Jakiej one są wielkości?

To kwestia jakoś 7 cm. One są ślepe, nie widzą nic więc wystarczy dokarmić je troszkę mlekiem i następnego dnia zgłosić to straży miejskiej.

Te informacje nasza słuchaczka otrzymała dzwoniąc do jednego z weterynarzy oraz do pogotowia leśnego w Mikołowie, które zajmuje się opieką nad wymagającymi tego, dzikimi zwierzętami. Tu jednak zaczęły się problemy:

Pan strażnik ze Straży Miejskiej z Rybnika, poinformował mnie, że cała procedura się rozpocznie, musi poinformować służby komunalne, urząd miasta i poinformuje mnie co dalej. Po kolejnych telefonach, dowiedziałam się, że na własny koszt muszę te jeżyki zawieźć do pogotowia leśnego. Poinformowałam Pana w pogotowiu leśnym, że je przywiozę, na co Pan odrzekł, że to się tak nie odbywa, bo nikt mu za to jedzenie dla tych zwierzątek nie zapłaci, a urząd miasta nie da pieniędzy, ponieważ nie zostali wezwani do interwencji. Tego samego dnia miałam wezwać straż miejską, żeby zeskrobali tą jeżycę i wtedy oni by zawieźli te zwierzaki, które zostały po mamie właśnie do pogotowia leśnego. Chodzi o pieniądze, chodzi o biurokrację niestety to się w dzisiejszych czasach liczy.

Nasza słuchaczka ma żal do urzędników:

Pani w urzędzie miasta, w dniu wczorajszym rozmawiałam z Panią naczelnik, z pracownicą wydziału, miałam je po prostu zostawić. Mówię: Jak Pani sobie to wyobraża? Zostawić takie maleństwa? A skąd Pani wiedziała, że one potrzebują pomocy? Jestem pielęgniarką, pracuję w aptece, wczoraj padł jeden, dzisiaj rano padł drugi… jeszcze żyje jeden. Miejmy nadzieję, że przeżyje

Jak sprawę komentują urzędnicy? Mówi inspektor w Wydziale Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Rybnika, Małgorzata Kobus:

Z tego co mi wiadomo to Pani będąc w lesie, zabrała te zwierzęta z lasu, czego kategorycznie nie wolno robić, bo to zwierzęta leśne, ich terenem przebywania jest las i nie wolno ich nawet dotykać, nawet się zbliżać do nich. My jako urząd miasta nie możemy ingerować w tereny leśne, ponieważ zwierzęta leśne są własnością Skarbu Państwa i nie wolno wynosić zwierząt z lasu. Jeżeli już to można było zadzwonić do nadleśnictwa i nadleśnictwo jest kompetentne, żeby na terenach leśnych ingerować. Zwierzęta sobie zawsze w takich sytuacjach radzą to jest natura i w naturę nie ingerujemy.

… trudno przypuszczać by poradziły by sobie małe jeżyki pozbawione opieki matki, która zginęła pod kołami samochodu. Dlatego pierwszy odruch jakim jest ludzka potrzeba niesienia pomocy w takiej sytuacji jest zrozumiały. Przepisy jednak, przepisami:

My możemy się zajmować tylko zwierzętami potrąconymi na naszych terenach miejskich i takie zwierzęta trafiają do leśnego Mikołowa, dlatego jest taka reakcja urzędu, a nie inna bo środki są ograniczone, umowy są pozawierane tylko na podstawie tych ustaw, na podstawie, których działamy i na tym sprawa się zamyka. Nie ma regulacji prawnych, nie ma przepisów z powodów, w których miasto miało reagować, czy zabierać zwierzęta leśne. Chęć pomocy swoją drogą, przepisy swoja drogą, niestety takie jest życie.

A zatem jak zachować się w podobnych sytuacjach? Mówi Jacek Wąsiński, który prowadzi Pogotowie Leśne w Mikołowie:

W pierwszej kolejności dzwonią do Straży Miejskiej w godzinach pracy urzędu, mogą dzwonić do Wydziału Gospodarki Komunalnej, ten wydział koordynuje działania właśnie z dzikimi zwierzętami, które potrzebują pomocy. Jeżeli może być problem kontaktu ze strażą miejską, z urzędem i w ogóle to zawsze jest jeszcze policja i numer 112, który teoretycznie może połączyć z Powiatowym Centrum Zarządzania Kryzysowego, bo tu Pani akurat znalazła młodziutkie jeże, które są osierocone bo matkę samochód zabił, ale są zdarzenia, gdzie trzeba natychmiast pomocy bo leży np. ranna sarna na drodze.

Dodajmy, że sprawa trzech osieroconych jeży z których do dziś przeżył jeden, ma swój finał. Prowadzący Pogotowie Leśne Jacek Wąsiński zadeklarował, że przyjmie zwierzę poza urzędniczymi procedurami.

Przed południem stan jeża pogorszył się. Po interwencji weterynarza, nawodnieniu i podaniu antybiotyku jeżyk wyruszył do Mikołowa. Niestety, nie dojechał. Nie udało się go uratować.

Wokół Ciebie dzieją się rzeczy ważne lub zabawne? Nakręciłeś ciekawy film, zrobiłeś dobre zdjęcie? Interesuje nas wszystko, co interesuje Ciebie i co dla Ciebie jest ważne. Napisz do nas TUTAJ!

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj