Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Twitter

Elvis żyje?

Facebook Twitter

Dzisiaj (8 stycznia) obchodzimy Dzień Elvisa Presleya - święto przypadające w 84. rocznicę urodzin Króla Rock'n'Rolla. Jego nazwisko znają wszystkie pokolenia, a czy jego muzyka wciąż gra w sercach ludzi? W poszukiwaniu odpowiedzi udaliśmy się do Nowego Miasta Lubawskiego, gdzie mieszka Mirosław Deredas (Elvis na Bis), wokalista wykonujący utwory tego legendarnego artysty.

Radio 90: Czy Elvis żyje?

Mirosław Deredas: Żyje w sercach ludzi i na moich koncertach. Elvis Presley zmarł w 1977 roku, a teraz ja mam zaszczyt śpiewać te utwory wszystkim, którzy tego pragną.

Radio 90: Jak zaczęła się przygoda z twórczością Króla Rock’n’Rolla? Dlaczego Elvis?

Mirosław Deredas: Muzyką zajmował się od zawsze, jednak kluczowy był rok 2004, kiedy moja żona Magda przeczytała w gazecie „Estrada i Studio”, że jest poszukiwany wokalista śpiewający piosenki Elvisa. Dosłownie zmusiła mnie, abym pojechał na przesłuchanie – nie miałem wyjścia. Twierdziła, że mój głos jest podobny do głosu Elvisa, do dzisiaj mówi, że jestem podobny do niego bardzo. Udało się, to mi otworzyło drogę na estradę. 

Radio 90: Czy wcielanie się w tę legendarną postać to trudne zadanie?

Mirosław Deredas: Elvis Presley był jedyny i niepowtarzalny. Na naszej planecie jest ponad 7 miliardów ludzi. Każdy jest jedyny i niepowtarzalny. Nie śmiem nawet… Nawet w rodzeństwie się różnimy między sobą. Nie da się wcielić w kogoś, naśladować go w stu procentach. Ja chcę dawać ludziom serce jako Mirek Deredas w koncertach pt. Elvis na Bis. Ludzie na widowni świetnie wyczuwają czy ich kochasz, czy dajesz im własne serce. Oczywiście pewne elementy głosowe mogą być podobne, ale tylko podobne. Nigdy takie same jak oryginał. Ja szanuję Elvisa Presleya za jego niepowtarzalny głos i mam swój rozsądek w tym naśladownictwie. Widziałem niedawno w telewizji czterech Elvisów w jednym miejscu, w jakimś konkursie na utwory muzyczne, to jest takie troszkę komiczne. Elvis Presley nawet jeśli – ponoć kilkadziesiąt tysięcy ludzi naśladuje go na świecie – śpiewa, to ma być jedyny!

Radio 90: Jeśli chodzi o stroje, czy też charakterystyczne ruchy?

Mirosław Deredas: Ja jak śpiewam, nie ubieram się w te białe stroje. Mam w szafie – oczywiście. Raz, dwa, jeśli ktoś bardzo prosi ubiorę się. Na koncertach ubieram się pięknie, po europejsku. Często na czarno czy jakoś inaczej i śpiewam te piosenki presleyowskie. Nie kręcę biodrami, nie rzucam się na kolana. Robię to we własny sposób. Elvis Presley był jedyny i niepowtarzalny.

Radio 90: Wchodzenie w rolę Elvisa wydaje się być trudnym zadaniem – jak długo trzeba było ćwiczyć, aby opanować tę sztukę?

Mirosław Deredas: Dobre pytanie. A więc: to był bodajże 2004 rok, dostałem 25 utworów Elvisa Presleya od tego zespołu, który poszukiwał Elvisa. Ja pracowałem nad tym rok. Dzień i noc mam zapisane na każdym utworze- 18 godzin, 22 godziny. Łatwiejszy utwór w stylu „Love me Tender”- 8 godzin. Mam to wszystko zanotowane. Jakby film zrobić czy jakiś reportaż to wtedy dokładnie bym to wszystko opowiedział- te notatki są zapisane. Trwało to rok. Mieszkam w kamienicy w  Nowym Mieście Lubawskim w warmińsko-mazurskim. Po lewej stronie są sąsiedzi, po prawej. Do tej pory się nie skarżyli na to, ale kończyły się próby o 01:00 w nocy o 02:00 i nie wiedziałem, czy to się sprawdzi. Ćwiczyłem po prostu te dźwięki wokalne, żeby były czyste. Jestem jakby perfekcjonistą pod tym względem i pod każdym innym, ale trzeba było – jestem Polakiem- 25 tekstów angielskich, żeby pamiętać o akcencie amerykańskim i angielskim, żeby to wszystko połączyć. Nauczyć się tego na pamięć – nie jest to proste, a na koncertach śpiewam wszystko na żywo. Koncerty Elvis na Bis są entuzjastycznie odbierane przez wszystkie pokolenia – można powiedzieć.

Radio 90:  Czy ludzie wciąż chcą słuchać Elvisa? Czy jego piosenki wciąż grają im w duszy?

Mirosław Deredas: Młodzi ludzie otwierają usta, bo utwór: „Always on my mind” gdzieś słyszeli w radiu z rodzicami, a starsi się w ogóle wzruszają typu Uniwersytet Trzeciego Wieku czy inni, ale młodzi ludzie, kilkunastoletni przychodzą po koncertach do mnie. Starsi nieraz mają łzy w oczach. To jest program ponadczasowy. Jestem sam ujęty tym odbiorem słuchaczy tych piosenek. 

Radio 90: Postać Elvisa widziana oczami osoby, która wykonuje jego utwory:

Mirosław Deredas: Jeśli by się zagłębić w postać Elvisa Presleya, jego wzloty i upadki, jego radości i smutki, tragiczne życie, gdzie umiera w wieku 42 lat, faszerowany czterdziestoma tabletkami dziennie. Jest to troszkę wzruszające, jego życie mogło też być gorszące w tamtych czasach. Nie chcę go sądzić, on miał fantastyczny głos dany od Boga, który go nie zawiódł nigdy do końca życia i ja chcę śpiewać jego piosenki z szacunkiem. Chcę robić to bardzo dobrze, ja tylko to robię w moim życiu.

Z Mirosławem Deredasem rozmawiała Martyna Wachtarczyk.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj