StartKultura

Monolith Films: „Dredd 3D” – mroczne science-fiction na ekranach kin

W niedalekiej przyszłości prawo egzekwują sędziowie. Sami ścigają przestępców, wydają wyroki i wymierzają kary. Losy podejrzanych są wyłącznie w ich rękach. Nic więc dziwnego, że sędziowie budzą lęk i nienawiść w przestępczym świecie.

W największej światowej metropolii Mega City One, za szczególnie bezwzględnego wobec bandytów uchodzi sędzia Dredd. Jego wyroki są surowe ale sprawiedliwe, a winnego zawsze spotyka kara. Niejeden przestępca dużo by dał za głowę Dredda.

Tymczasem w olbrzymim mieszkalnym gmachu o nazwie Peach Tree Block wybuchają zamieszki. Wszyscy wiedzą, że jest to najbardziej niebezpieczne miejsce w mieście. Budynkiem włada Ma-Ma stojąca na czele bezwzględnego gangu handlarzy narkotyków. Wezwany do zamieszek Dredd jak zwykle pewnie wkracza do akcji. Szybko jednak okazuje się, że tym razem znalazł się w pułapce.

DREDD 3D – zwiastun:

Reżyseria: Pete Travis („Człowiek w ogniu”, „8 części prawdy”)

Obsada:

  • Karl Urban („Władca Pierścieni: Powrót króla”, „RED”, „Krucjata Bourne’a”)
  • Lena Headey („Gra o tron”, „300”)
  • Thirlby („Sex Story”, „Juno”)

Gatunek: science-fiction / akcja

Produkcja: USA/UK/Indie 2012

Czas trwania: 96 min.

Dystrybucja w Polsce: Monolith Films

  • „Od castingu, przez hipnotyzującą muzykę Paula Leonarda-Morgana aż do niesamowitej ilości zmiażdżonych głów – Dredd pokazuje, że ma jaja. I to jakie.” – JoBlo’s Movie Emporium
  • „Mam nadzieję, że fani sci-fi docenią Dredda jako powrót do świetności gatunku, hołd jemu albo po prostu cholernie dobry film.” – Crave Online
  • „Dredd 3D jest mrocznym, pełnym gniewu filmem, który pokazuje sceny walki z niespotykaną dozą humanizmu.” – Hollywood.com
  • „Jeśli „Szklana pułapka” i „Sin City” miałyby genialne, niesamowite, brutalne dziecko byłby to właśnie „Dredd 3D”.” – Russell Burlingame

„DREDD 3D” to wierna ekranizacja kultowego komiksu o Dreddzie. Zrealizowane z rozmachem, pełne akcji i efektów specjalnych, mroczne kino sci-fi. Na polskich ekranach od 28 września.

Dredd, kultowy komiks Wagnera i Ezquerry o brutalnym stróżu prawa z przyszłości powstał ponad trzy dekady temu, zapoczątkowując prawdziwy szał marketingowy: powstały powieści, gazety, gry planszowe, gry karciane, gry komputerowe, figurki, poszwy na kołdrę, a nawet szlafroki z wizerunkiem ikonicznego policjanta. W okresie największego rozkwitu na przełomie lat 70. i 80. brytyjski komiks sprzedawał się w nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy tygodniowo. Mieszanka mroku, ironii i przemocy przyciągała chłonne młode umysły, jednocześnie rozwijając wyobraźnię. Karl Urban już 28 września pojawi się na ekranach kin w zupełnie nowej ekranizacji tego komiksu.

Po raz pierwszy przed kamerą wystąpił w wieku 8 lat. W roli Dredda jest urzekający i pełen tajemnic. Jego bohater mówi „Ja jestem prawem”. Jego niski, władczy ton głosu idealnie pasuje do Dredda. Jest aktorem zakorzenionym w tematyce fantasy i sci-fi. Występował we „Władcy pierścieni”, „Xenie: wojowniczej księżniczce”, „Star Trecku” czy kinowej wersji gry „Doom”. Od 28 września niepodzielnie będzie rządził w Mega City One, metropolii ociekającej przemocą, której 400 milionów mieszkańców żyje w nieustannym strachu.

Jedynymi, którzy próbują utrzymywać porządek i sprawiedliwość w tym gigantycznym mieście grzechu są Sędziowie – przedstawiciele prawa, członkowie ławy przysięgłych oraz wymierzający sprawiedliwość w jednym. Dredd jest najlepszym z nich. Stanowi uosobienie wszystkiego, czym są i powinni być Sędziowie – jest narzędziem systemu, ręką wymierzającą sprawiedliwość, ślepym na manipulację stróżem prawa.

WSZYSTKO, CO CHCIAŁBYŚ WIEDZIEĆ O FILMIE:

Twórcy:

  • reżyseria – Pete Travis
  • scenariusz – Alex Garland: na podstawie komiksu Carlosa Ezquerry i Johna Wagnera
  • produkcja – Andrew Macdonald, Alex Garland
  • zdjęcia – Anthony Dod Mantle
  • muzyka – Paul Leonard-Morgan
  • scenografia – Mark Digby
  • kostiumy – Michael O’Connor
  • Ameryka przyszłości. Radioaktywne pustkowie, na którym życie stało się luksusem. Ludzie przenieśli się do rządzących się własnymi prawami, ogromnych miast-państw. Na wschodnim wybrzeżu, rozpostarte na obszarze sięgającym od dawnego Bostonu aż po były Waszyngton, leży Mega City One, gigantyczna, ociekająca przemocą metropolia, której 400 milionów mieszkańców żyje w nieustannym strachu. Jedynymi, którzy próbują utrzymywać porządek i sprawiedliwość w tym gigantycznym mieście grzechu, są Sędziowie – przedstawiciele prawa, członkowie ławy przysięgłych oraz wymierzający sprawiedliwość w jednym.
  • Dredd jest najlepszym z nich. Stanowi uosobienie wszystkiego, czym Sędzia powinien być i jest – narzędziem systemu, ręką wymierzającą sprawiedliwość, ślepym na manipulację stróżem prawa. Sędzia Główny wysyła go na ważną misję – ma przetestować nową rekrutkę, Cassandrę Anderson, która jest jednocześnie potężnym medium. Pozornie rutynowy patrol zamienia się jednak w krwawą jatkę, kiedy dwójka Sędziów zostaje osaczona w osławionym megabloku Peach Teres – dwustupiętrowym slumsie rządzonym przez bezwzględny klan, na którego czele stoi Ma-Ma. Zaczyna się walka o przeżycie, w której – paradoksalnie – to stróże prawa stoją na straconej pozycji…

ŚWIAT SĘDZIEGO DREDDA

  • Świat przyszłości, w którym dzieje się akcja Dredda 3D, powstał w 1977 roku w umysłach brytyjskich twórców powieści graficznych Johna Wagnera oraz Carlosa Ezquerry. „2000 AD”, gdyż tak nazywa się cała seria, dość szybko zaczęła żyć własnym życiem, stając się dziełem kultowym. Dość dodać, iż bez problemu zwyciężyła w głosowaniu National Comics Awards na najlepszym brytyjski komiks oraz najlepszy komiks świata.
  • „Dredd 3D” powstał natomiast w umyśle niezwykle kreatywnego pisarza i scenarzysty Alexa Garlanda. W przeciwieństwie do nieudanej, ugładzonej adaptacji z 1995 roku, w której w rolę Sędziego Dredda wcielił się ze słabym skutkiem Sylvester Stallone, „Dredd 3D” to futurystyczny thriller neo-noir, w którym uwielbiany przez miliony czytelników bohater powraca do brutalnej i mrocznej wersji z oryginału. „Wychowałem się na Dreddzie”, opowiada Garland. „Jego twórcy w dużej mierze ukształtowali moją wrażliwość artystyczną. Przygotowaliśmy tę adaptację z myślą o realizmie oraz wysokim poziomie adrenaliny, jednocześnie nie tracąc posmaku wielkiego filmowego spektaklu”.
  • Twórcy zaprosili do współpracy Johna Wagnera, by wspomógł ich wizję swoją niezwykłą wiedzą na temat całego uniwersum. „Scenariusz Alexa Garlanda jest bardzo wierny oryginalnemu założeniu, które sprawiło, że Sędzia Dredd stał się ulubionym bohaterem-skurczybykiem wielu czytelników”, wyznaje twórca komiksu. „To wybuchowe kino akcji osadzone w trzewiach gigantycznego miasta grzechu przyszłości. Fani będą wniebowzięci”.

NOWY POMYSŁ NA NARRACJĘ I FABUŁĘ

  • Kultowy komiks Wagnera i Ezquerry o brutalnym stróżu prawa z przyszłości powstał ponad trzy dekady temu, zapoczątkowując prawdziwy szał marketingowy: powstały powieści, gazety, gry planszowe, gry karciane, wspominany wysokobudżetowy hollywoodzki niewypał, gry komputerowe, figurki, poszwy na kołdrę, a nawet szlafroki z wizerunkiem ikonicznego policjanta. W okresie największego rozkwitu na przełomie lat 70. i 80. brytyjski komiks sprzedawał się w nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy tygodniowo. Mieszanka mroku, ironii i przemocy przyciągała chłonne młode umysły, jednocześnie rozwijając wyobraźnię. Można powiedzieć, że „2000 AD” w pewnym sensie ukształtowało całe pokolenie.
  • „Miałem około 10 lat, kiedy zacząłem go czytać. Dosłownie sfiksowałem na jego punkcie. Nie byłem jedyny”, opowiada o komiksie Alex Garland, pisarz i scenarzysta znany z dzieł eksplorujących mroki ludzkiej psychologii i moralności. „Mój tata był rysownikiem, a ja zawsze myślałem, że pójdę w jego ślady. Ciągle rysowałem komiksy, w ten sposób nauczyłem się konstruować narrację”. John Wagner, współtwórca „2000 AD”, wierzy, że główną atrakcją Dredda jest kombinacja cech pozytywnego bohatera i czarnego charakteru. „To naprawdę wyśmienity policjant, ale też zimny sukinsyn – raz mu kibicujemy, innym razem dziękujemy Bogu, że ktoś taki nie istnieje naprawdę”, podkreśla Wagner. „Choć Dredd nigdy nie postrzega siebie jako złoczyńcy, gdyż wierzy, że moralność i sprawiedliwość są po jego stronie, nie chcielibyśmy, żeby patrolował nasze ulice”.
  • Producent „Dredda 3D”, Andrew Macdonald, współpracował już z Garlandem kilkukrotnie, po raz pierwszy ponad dekadę temu przy okazji „Niebiańskiej plaży” Danny’ego Boyle’a. Znając fascynację pisarza postacią Sędziego Dredda, Macdonald od samego początku chciał z nim kształtować nową wizję tego uniwersum. A Garland nie miał zamiaru odpuścić takiej okazji. Pojawił się jednak inny problem – nie wiadomo było, kto posiada prawa do materiału. „W pewnym momencie były własnością Disneya, później powstał film ze Stallone’em. Spędziliśmy na szukanie dwa lata”, wspomina Macdonald. Jednakże wszyscy wierzyli w ostateczny sukces, więc Garland zaczął po drodze prace nad pierwszą wersją scenariusza.
  • Jak na ironię, to właśnie dzięki nieudanej produkcji z 1995 roku, nowa wersja Macdonalda i Garlanda dostała przysłowiowe zielone światło. „Dostaliśmy prawa w dużej mierze dlatego, że tamten film był taki zły, sam Stallone wypowiadał się, że zaprzepaszczono wtedy wielką szansę”, opowiada scenarzysta. „Ich posiadaczami była firma producencka Rebellion Jasona i Chrisa Kingsleyów, którzy zdawali sobie sprawę z wartości materiału i sami chcieli wykorzystać zawarty w nim potencjał”, dodaje Macdonald. „Przekonaliśmy ich dopiero wtedy, kiedy zobaczyli 28 dni później. Zrozumieli, że nie chcemy po raz kolejny wypaczać komiksu, że chcemy postawić na brutalny realizm”.
  • Twórcy „Dredda 3D” pragnęli za wszelką cenę pozostać wiernymi wizji Wagnera i Ezquerry. „Uważam, że przy okazji adaptacji powinno się zawsze brać pod uwagę materiał źródłowy, nawet jeśli się od niego znacznie odchodzi”, wyznaje Macdonald. „Przy okazji Nie opuszczaj mnie współpracowaliśmy blisko z Kazuo Ishiguro, konsultowaliśmy się z nim przy każdej ważnej decyzji. Nie wyobrażam sobie Dredda 3D bez udziału osoby, której wyobraźnia stworzyła tą niesamowitą postać”, podkreśla producent. „Kilka dzieł Johna zostało przeniesionych w realia filmowe, więc z założenia podchodzi sceptycznie do każdego nowego projektu, jednak udało nam się go przekonać, że wiemy, co robimy”.
  • Wagner wspomina, że wszystko zaczęło się od e-maila z prośbą o spotkanie, który otrzymał od Garlanda. „Pomyślałem: znowu się zaczyna!”, wspomina autor komiksu. „Po rozmowie z nim zacząłem się jednak zastanawiać. Bardzo chciałem kolejnej wersji Sędziego Dredda, chciałem, żeby ktoś dobrze zrozumiał filmowy potencjał tej opowieść. Ujęła mnie ich szczerość, uwierzyłem w ich intencje. Już sam fakt, że postanowili zwrócić się do mnie z prośbą o konsultacje, znaczył dla mnie bardzo dużo. W 1995 roku nakręcili zły film, dla tamtych twórców to była kolejna hollywoodzka opowiastka z wielkim budżetem, nic więcej. Tym razem wiedziałem, że będzie inaczej”.
  • Garland był zachwycony możliwością współpracy z Wagnerem. „Gdyby na pierwszym spotkaniu John powiedział, że nie chce kolejnej wersji, myślę, że wszyscy zrezygnowalibyśmy z tego projektu”, mówi scenarzysta. „Ale znałem tę postać od podszewki, byłem pewny, że uda nam się oddać jej prawdziwe oblicze”. Producent Allon Reich uważa, że Garlandowi udało się tego dokonać: „Alex użył wielu pomysłów z komiksu, ale nie pozwolił, żeby fabuła stała się niewolnikiem oryginału – to zdecydowanie jego wizja”. Scenarzysta przyznaje, że nie było łatwo. „Zacząłem od innej postaci ze świata Dredda – Sędziego Śmierć, nemezis Dredda”, opowiada Garland. „Później zdałem sobie jednak sprawę, że nie jestem w stanie wiarygodnie opowiedzieć takiej historii, więc skupiłem się na rozwijaniu pochodzącej z komiksu linii fabularnej z wątkiem pro-demokratycznych terrorystów”.
  • Po czym Garland stwierdził, że ten wątek także nie zadziała odpowiednio w nowej wersji „Dredda”. „Nagle zrozumiałem, że za bardzo staram się pokazać za jednym zamachem całe uniwersum, a powinienem ograniczyć się do historii przedstawiania tego bohatera od zera”, opowiada scenarzysta, który zdecydował się ostatecznie na osadzenie akcji w ciągu jednego dnia, co bardzo spodobało się Wagnerowi. „Na tym polegał błąd pierwszego filmu – za bardzo się starali”, wyznaje autor komiksu. Wszyscy zareagowali pozytywnie na tak pomyślaną narrację oraz fabułę. „Każdy, kto przeczytał ten scenariusz, chciał z miejsca wziąć udział w naszym projekcie”, opowiada z dumą Macdonald.

NOWY POMYSŁ NA BOHATERÓW

  • „Udało nam się zebrać fantastyczną ekipę, która zechciała wyruszyć z nami w tę podróż”, wspomina Macdonald. „Naszym zadaniem było nakręcenie filmu dla dorosłych, z kategorią wiekową „od lat 18”. Wiedzieliśmy, że budżet nie może przekroczyć w takim wypadku 40 milionów dolarów. Ustaliliśmy także, że Dredd nigdy nie będzie ściągał hełmu. W efekcie nie musieliśmy przejmować się zatrudnianiem wielkiej gwiazdy do roli głównej – potrzebowaliśmy dobrego i charakterystycznego aktora”, dodaje producent. „Dredd to bohater ekstremalny, prawo to dla niego wszystko – początek i koniec”, dorzuca swoje trzy grosze Allon Reich. „On po prostu wymierza sprawiedliwość, nie wnikając w żadne niuanse. Jest najlepszy, to prawdziwy twardziel, wszyscy się go boją. Został zainspirowany Brudnym Harrym, lecz stał się jedną z ikonicznych postaci brytyjskiej popkultury”.
  • Potrzebny był aktor, który wpasuje się w tę spuściznę i nie będzie się bał „wejść w buty” legendarnego bohatera, jednocześnie nadając postaci nowej interpretacji. O pomyśle swoistego restartu Dredda usłyszał Karl Urban. „Uwielbiam komiksy, spotkałem się więc z Alexem, Andrew, Allonem i Pete’em, żeby poznać ich wizję. Od początku byłem świadomy tego, że planują radykalnie inną wersję od tej hollywoodzkiej; bardziej mroczną, szorstką, realistyczną. Takie podejście mnie przekonało”, dodaje aktor. „Miał odpowiednie doświadczenie aktorskie, a w jego słowach czuć było autentyczną pasję”, wspomina Reich. „Wychował się na komiksach, znał bardzo dobrze uniwersum 2000 AD, spodobał mu się scenariusz. To był nasz Dredd”, podkreśla Macdonald.
  • „Zakochałem się w tej postaci w wieku 16 lat”, wspomina Urban. „To szeryf w królestwie bezprawia, w którym pojęcie sprawiedliwości mocno się zdewaluowało”. Aktorowi bardzo spodobał się fakt, iż twórcy postanowili, że Dredd nie ujawni w filmie swojej twarzy. „To jeden z najciekawszych aspektów tej postaci – nigdy nie wiadomo, kim naprawdę jest. Od 1977 roku, kiedy pojawił się po raz pierwszy, był bezosobowym, enigmatycznym przedstawicielem prawa. Dredd z twarzą to nie Dredd”, podkreśla aktor. „Nie mogłem jednak zagrać robota. To musiał być człowiek, który stara się utrzymać porządek w świecie rozpadającym się na drobne kawałki. Nie żaden Superman czy Batman, lecz przeciętny facet, któremu bliżej do bohaterskich strażaków pracujących w ruinach Word Trade Center”, wyznaje Urban. „To było dla mnie wielkie wyzwanie – nadać mu jak największego charakteru i dynamizmu, ale także pokazać rysujące się za hełmem emocje i niuanse”.
  • Urbana zawsze bardziej interesowały nieco mroczniejsze role. „Ciekawią mnie wady i błędy, czyli to, co sprawia, że ludzie są ludźmi. Dredd to ciekawy przypadek. Całkowicie skrywa swe emocje, wyrzucił z głowy wszelkie myśli o życiu poza pracą, o jakimkolwiek towarzystwie. Uważam, że to w pewnym sensie postać tragiczna, ponieważ chce chronić społeczeństwo, podczas gdy sam nie jest w stanie stać się jego pełnoprawnym członkiem”. Wcielanie się w Sędziego Dredda nie polegało jednak wyłącznie na ukazywaniu człowieka za maską. „Już na samym początku zostałem wysłany na dwuipółtygodniowe szkolenie, które całkowicie zmieniło moje myślenie o tej roli”, mówi Urban. „Ćwiczenia z bronią, ruch taktyczny, poruszanie się pod ostrzałem, strzelanie, pokonywanie przeszkód, aresztowanie ludzi itd. Jednym z iście szalonych aspektów mojego zawodu jest uczenie się rzeczy, których nigdy nie będę w stanie wykorzystać w normalnym życiu”.
  • Trzymając się realistycznej konwencji Dredda 3D, twórcy postanowili używać na planie prawdziwej broni. „Lawgiver, broń Dredda, naprawdę istnieje – to przerobiony karabin 9mm. Można nim strzelać, można przełączać w tryb półautomatyczny. Dla aktora to prawdziwe błogosławieństwo, kiedy nie musi wyobrażać sobie tego, co robi, lecz może to robić na żywo. Lawmaster, motocykl Dredda, również istnieje, opiera się na silniku 500cc, z potężną ramą z miejscem na broń, podkręconym podwoziem, grubymi oponami oraz niezwykłą mocą”, wyjaśnia Urban. „To ważne, by widzowie uwierzyli w to, że ja naprawdę jadę na tym motocyklu, manewrując, wyprzedzając, przyspieszając – bez żadnych trików z green screenem”. Przed zdjęciami pojawiła się także kwestia głosu Dredda. „Jego głos zawsze kojarzył mi się z piłą przecinającą ludzkie kości”, opowiada z uśmiechem aktor. „Wiedziałem, że będę musiał nadać mu tembru, który znacznie wykracza poza normalny ludzki głos – musiał być charczący, nagły, nierytmiczny, rządzący się swoimi zasadami”.
  • I Urban, i Garland zgadzali się w kwestii zredukowania dialogów Dredda do minimum. „To, co można powiedzieć jednym zdaniem, nie musi zawierać się w trzech”, opowiada Urban. „A możliwość kontaktu ze scenarzystą na planie to prawdziwe błogosławieństwo. Kiedy miałem pytania względem motywacji lub konkretnych scen, szedłem do Alexa i rozmawialiśmy”, chwali Garlanda nowozelandzki aktor. „Nie miał nic przeciwko wprowadzaniu poprawek do scenariusza, lubi wszystko dopracowywać do maksimum”. Urban miał także zaszczyt spotkać się z Johnem Wagnerem. „Byłem trochę zdenerwowany. Spotykając twórcę kultowego bohatera, w którego się wciela, aktor zawsze ma nadzieję, że spełni jego oczekiwania. Wiedziałem, że John bardzo chce, żeby tym razem jego dzieło nabrało odpowiednich barw”, mówi aktor. „Na szczęście był bardzo zadowolony z naszej pracy, wiedział, że wszyscy podzielają jego wizję, że nie będzie wpadki jak w 1995 roku”.
  • Po znalezieniu odpowiedniego Dredda nadszedł czas na obsadzenie jego nietypowej partnerki, jasnowidzki Anderson. „Spotkaliśmy się z wieloma dziewczynami. Olivia Thirlby kręciła akurat film w Moskwie, nagrała się więc na kamerę i wysłała nam taśmę. Spodobała nam się, zorganizowaliśmy przesłuchanie w Londynie z nią i Karlem. Od razu wiedzieliśmy, że trafiliśmy w dziesiątkę”. Klasycznie wyszkolona aktorka, która dzięki roli w „Juno” została uznana za jedną z gwiazd jutra, opowiada, że zainspirował ją przede wszystkim scenariusz. „To słowa i wyobraźnia Alexa Garlanda sprawiły, że zagrałam w tym filmie. Po przeczytaniu scenariusza zżyłam się z Anderson, więc postanowiłam wysłać producentom swój materiał”. Wedle słów Reicha, Thirlby ma w sobie cechy „nowojorskiej aktorki niezależnej”, dzięki czemu jest bardzo wyrazista w tym, co robi. „Wagner oparł Anderson na Debbie Harry, a Olivia ma bardzo podobną prezencję”, opowiada producent „Dredda 3D”.
  • Dredd nie zdejmuje hełmu, co jest nieco problematyczne zarówno dla aktora, jak i widzów, natomiast Anderson nie może żadnego nosić, ponieważ w ten sposób zakłóca swoje ponadnaturalne zdolności. Widzimy jej oczy, to ona jest ludzkim przewodnikiem po filmie, ważne było więc, by aktorka ją grająca potrafiła pokazać zarówno wielką wrażliwość, jak i niezwykłą siłę, tak ważną w zawodzie Sędziego. Thirlby postrzega swoją postać nieco inaczej. „Wszystko sprzeciwia się przeciwko niej. Tak jak wielu ludzi, dziewczyna musi się zatracić, by ostatecznie się odnaleźć. Na początku filmu bardzo się stara wszystkim zaimponować, przestrzegać wszystkich procedur itd. Natomiast później stawka staje się tak wysoka, że zostaje zmuszona do robienia rzeczy, o których nawet nie śniła. To ją zmienia na lepsze”. Reżyser Pete Travis dodaje: „Olivia naznaczyła swoją postać wielką głębią. Sprawia, że widz od razu zaczyna jej kibicować, a jednocześnie potrafi być twarda jak każdy facet”.
  • „Dredd jest postacią czarno-białą”, opowiada aktorka, „podczas gdy ona porusza się na obszarze szarości, gdzie nic nie jest jednoznaczne. Biorąc pod uwagę fakt, że dziewczyna wie, co dzieje się we wnętrzu drugiego człowieka, ciężko do końca ją wyczuć. Jest unikatowa, znakomicie rozumie ludzką duszę. Zna największe radości i najgłębsze smutki, bo wyczuwa je u innych”. Zdolności Anderson doprowadzają do kilku bardzo intensywnych pod względem emocji momentów. „Dzieje się tak w szczególności w scenach czytania z ludzi odczuwających wielki ból, a w tym slumsie rzeczywistość nie rozpieszcza”, wyjaśnia Thirlby. „Kilkukrotnie Anderson nie ma wyjścia i musi przyswoić cały ból tkwiący w stojącej obok osobie. Jej dar jest tak naprawdę przekleństwem”. Aktorka z radością rozpoczęła w trening fizyczny oraz ćwiczenia taktyczne, które miały pomóc jej w roli. „Jestem dumna z tego, że potrafię przeładować broń i wyprowadzić śmiertelny cios nogą. To wspaniałe móc stworzyć swoją postać za pomocą odpowiedniego sposobu chodzenia. Trening fizyczny uwiarygodnił mnie w roli Anderson, publiczność będzie wiedziała, że nie ma w tym żadnego oszustwa”.
  • Brytyjska aktorka Lena Headey, znana przede wszystkim z roli Cersei w serialu „Gra o Tron”, dołączyła do obsady na samym końcu. Jej bohaterka to Ma-Ma, czarny charakter stojący za narkotykowym imperium Slo-Mo. „Lena potrafi wspaniale grać swoją twarzą, na której rysuje się mnóstwo emocji”, mówi Allon Reich. „Potrafi także sprawiać wrażenie, że nie obchodzi ją co inni o niej myślą. I lubi eksperymentować ze swoimi rolami”, dodaje producent. „Ma-Ma nie miała łatwego życia, w pewnym momencie postanowiła zemścić się na świecie, który ją odrzucił”, opowiada Garland. „Robi rzeczy niezwykle brutalne, ale zastanawia się także, dlaczego stała się taka, jaka jest”.
  • Postać Kaya, pomagiera tej kobiety z piekłam rodem, miała z kolei podkreślić realizm oraz wszechobecny w filmie mrok. „Zatrudnienie kogoś takiego jak Wood Harris z Prawa ulicy było niczym publiczne oświadczenie. To, co zrobił z tą rolą, było niesamowite”, mówi Reich. Aktor jest znany z nadawania ekranowym złoczyńcom różnych ciekawych odcieni. „Źli ludzie robią wiele złych rzeczy, ale mają często sporo pozytywnych reakcji. Kay to czarny charakter, ale usprawiedliwiony swoją przeszłością. Nie widzi różnicy pomiędzy działaniami Sędziów a swoimi czynami”, opowiada Harris. „Tamtem system dyktuje co jest dobre, a co złe. Kay myśli podobnie. Nie uważam go za złoczyńcę, po prostu zagubił się w pewnym stylu życia. Wielu ludzi tak ma w rzeczywistości – czynią zło, ale są inteligentni i wrażliwi”.

O PROCESIE PRODUKCJI

  • Decyzja o nakręceniu filmu w technologii 3D została podyktowana wymogami rynku komercyjnego, choć żadna z kluczowych dla projektu osób nie pracowała wcześniej w tym formacie. „Dorosła” forma planowanego filmu sprawiła, że producenci postanowili jednak trochę poeksperymentować ze stroną wizualną. Macdonald zaprosił do projektu legendarnego autora zdjęć Anthony’ego Dod Mantle’a, z którym pracował już przy „Ostatnim królu Szkocji” oraz „28 dniach później”. Za zdjęcia do filmu „Slumdog. Milioner z ulicy”, pokazujące życie w zaludnionych, acz niezwykle kolorowych slumsach Mumbaju, Dod Mantle zdobył Oscara i praktycznie każdą inną prestiżową nagrodę. „Wiedziałem, że współpraca z Anthonym nada Dreddowi 3D nietuzinkowości. On tworzył filmy na każdym możliwym sprzęcie, od wczesnych kamer cyfrowych, po kręcenie na taśmie 35mm”.
  • Instynkt nie zawiódł Macdonalda, bowiem strona wizualna autorstwa Dod Mantle’a stała się jedną z największych zalet „Dredda 3D”. „Praca z nim zrobiła na mnie wielkie wrażenie”, wspomina Urban. „Bardzo rzadko się zdarza, że film tego typu jest kręcony przez takiego indywidualistę. Dokonywał wyborów, które innym nie przechodziły nawet przez myśl, dzięki temu zarówno wygląd świata, jak i same sceny akcji nabrały niewiarygodnych odcieni”, wyjaśnia z ekscytacją aktor. „Od samego początku chciałem przekroczyć granice typowego komercyjnego kina akcji, a w takim wypadku najważniejszą osobą jest autor zdjęć”, podkreśla Macdonald. „Od samego początku Anthony chciał zabawić się możliwościami 3D, stworzyć z tego integralną technikę opowiadania fabuły”.
  • Dod Mantle podkreśla, że kręcenie w 3D zmusza do myślenia o scenach w kategoriach przestrzennych. „Wiele się przy okazji tego projektu nauczyłem. Ludzie nie myślą w 3D, jesteśmy wyposażeni w system operujący w 2D”. Allon Reich opowiada, że w tworzeniu strony wizualnej twórcy inspirowali się klasycznym kinem kryminalnym. „Decyzja o 3D została podyktowana wymogami rynku, ale z takim scenariuszem mogliśmy zagłębić się w realizmie, którego ten typ kina przeważnie nie oferuje”, mówi Reich. „Choć Dredd 3D jest osadzony w świecie przyszłości, oglądaliśmy takie filmy jak Brudny Harry, Pieskie popołudnie czy Chłopaki z ferajny, filmy odkrywające przed widzem bardzo specyficzną rzeczywistość. Nie chcieliśmy kolejnej Alicji w Krainie Czarów, lecz namacalnego niebezpieczeństwa – w naszym filmie czuć beton odłażący ze ścian Mega City One”.
  • Dod Mantle podkreśla, że sam scenariusz podyktował wiele wyborów wizualnych. „Po obejrzeniu filmów z przemocą w tle z ostatnich lat stwierdziliśmy, że to zupełnie nie ten klimat. Wróciliśmy do wczesnych obrazów Coppoli, pierwszych filmów Clinta Eastwooda dodaje autor zdjęć. „Styl, w jakim kamera porusza się na ekranie, jest podyktowany rzeczywistością, jej obecność jest niemalże namacalna. Dredd 3D porusza się płynnie pomiędzy obszarami akcji, dramatu oraz niezależnego kina politycznego. Opowiadamy spektakularną z perspektywy wizualnej historię, ale próbujemy nadać całej opowieści ambitniejszego wydźwięku”. Autor zdjęć wyjaśnia, że technologia 3D nie została wykorzystana w roli efektownego świecidełka, lecz całkowicie wspierała wizję Garlanda. „Trójwymiarowe kadry potrafią być bardzo uwodzicielskie, ale nasz film na poważnie opowiada o kontrolowaniu przemocy w świecie z niej złożonym”…
  • Kluczowym aspektem „Dredda 3D” było gigantyczne Mega City One. „Głównym bohaterem jest Dredd, ale fabuła obraca się również wokół ludzi zamieszkujących ten świat”, opowiada Urban. „Alex zawarł w swoim scenariuszu codzienność przeciętnych ludzi, dzięki temu film wydaje się bardziej ludzki. Warunki życia są koszmarne, na każdym kroku ograniczenia, ludzie walczą o każdą sekundę istnienia. To społeczeństwo w całkowitym rozpadzie”. Wymyślając wygląd Mega City One, twórcy inspirowali się współczesnymi metropoliami. „Film z 1995 roku próbował pokazać za dużo, oddać cały świat Mega City One, a to niemożliwe. Natomiast takie dzieła jak Łowca androidów czy Dystrykt 9 zacierały granice pomiędzy prawdziwymi lokacjami a ich futurystycznym wyglądem”, wyjaśnia Macdonald. „Współcześnie istnieją potężne miasta wymykające się spod kontroli: Sao Paulo, Mexico City, Dżakarta, Johannesburg”. Wszystko uległo zmianie, kiedy Macdonald został zaproszony do RPA. Nowobudowane Cape Town Studios zapewniły ekipie idealną przestrzeń do pracy.
  • „To miasto jest ogromne i maksymalnie chaotyczne, aż do poziomu absurdu. Najważniejsza jednak była jego skala”, opowiada Garland. „Bloki mieszkalne to prawdziwe kolosy mieszczące niezliczone ilości ludzi, mini-miasta posiadające w swoich wnętrzach mnóstwo rzeczy – nie tylko sklepy, ale również centra medyczne, szkoły itd. Można się tam urodzić i umrzeć ani przez sekundę nie wychodząc na zewnątrz”. Ekipa zbudowała także w studiach ogromne plany zdjęciowe, w których nakręcono ponad 70% filmu. „Sekwencja, w której Ma-Ma i jej gang dokonują masakry setek ludzi, powstawała przez 10 dni, była kręcona na 8 różnych planach, również na zewnątrz, i wymagała udziału mnóstwa statystów i efektów wizualnych”, opowiada Macdonald.
  • Twórcy „Dredda 3D” mieli szczęście, gdyż los od początku zdawał się do nich uśmiechać, pomagając w dokonywaniu właściwych decyzji. Wszyscy są bardzo podekscytowani filmem, mówi się nawet o możliwości powstania całej serii. „Tak, to film, który może być jednym z wielu”, mówi Urban. „Poznajemy Dredda i Anderson, doświadczamy fragmentu rzeczywistości Mega City One, widzimy jego mieszkańców itd. Mam nadzieję, że film okaże się sukcesem i będą mogli poznać cały ten świat, który jest naprawdę wart grzechu. Jego możliwości są nieograniczone”.

OBSADA

  • KARL URBAN (Sędzia Dredd)

Nowozelandzki aktor zaczynał w rodzimych produkcjach „Cena mleka” czy „Out of the Blue”, a międzynarodową sławę zdobył występami w drugiej i trzeciej części trylogii „Władca Pierścieni” Petera Jacksona. Grał Eomera. Potwierdził status młodej zdolnej gwiazdy kina w „Krucjacie Bourne’a” Paula Greengrassa, w której wcielił się w rosyjskiego zamachowca Kirila, a także w „Star Treku” J.J. Abramsa. Wystąpił również między innymi w „RED” obok Bruce’a Willisa, Johna Malkovicha, Morgana Frejmana i Helen Mirren, oraz w „Księdzu 3D” z Paulem Bettanym. W przyszłym roku zobaczymy go w kontynuacji „Star Treka”.

  • OLIVIA THIRLBY (Anderson)

Nowojorska aktorka, która ukończyła prestiżową RADA. Po raz pierwszy pokazała się publiczności w „United 93” Paula Greengrassa. Świat usłyszał o niej jednak dopiero za sprawą roli najlepszej przyjaciółki tytułowej „Juno” Jasona Retmana. Od tamtego czasu z każdym kolejnym projektem pokazuje swój nieprzeciętny talent. Grała w „The Wackness” Jonathana Levine’a, „Snow Angels” Davida Gordona Grena, „Sex Story” Ivana Retmana czy też „Margaret” Kennetha Lonergana. Pojawiła się także w serialu „Znudzony na śmierć”. Niedługo zobaczymy ją obok Roberta De Niro oraz Julianne Moore w „Being Flynn”.

  • LENA HEADEY (Ma-Ma)

Brytyjska aktorka, którą cały świat kojarzy z roli Cersei w kultowym serialu HBO „Gra o Tron”. W telewizji zapisała się złotymi zgłoskami także jako tytułowa bohaterka „Kronik Sary Connor”, kontynuacji serii „Terminatorów”. W kinie grała m.in. w „Jaskini” Bruce’a Hunta, „Braciach Grimm” Terry’ego Gilliama, „Grach weselnych” Ola Parkera, „Onieginie” Marthy Fiennes, „Grze Ripleya” Liliany Cavani oraz „Okruchach dnia” Jamesa Ivory’ego. Niedługo na ekrany kin wejdą „Mariah Mundi and the Midas Box” oraz „Vigilandia”.

  • WOOD HARRIS (KAY)

Zaczynał u boku Tupaka Shakura i Marlona Wayansa w „Ponad koszem”, później grywał pomniejsze role drugoplanowe, aż w 2000 roku dostał rolę w dramacie sportowym „Tytani” Boaza Yakina. Grał również tytułową rolę w telewizyjnym dramacie „Hendrix”, pojawiał się w „Końcu świata” Richarda Kelly’ego oraz serialach „Doktor House” i „Hawaii 5.0”. Największą sławę przyniosła mu rola Avona Barksdale’a w serialu HBO „Prawo ulicy”.

EKIPA

  • ALEX GARLAND (Scenariusz/produkcja)

Jako pisarz zadebiutował „Niebiańską plażą”, którą później na realia filmowe przełożył Danny Boyle. Jego druga powieść, „The Tesseract”, stała się podstawą produkcji z Jonathanem Rysem Myersem. Dla Boyle’a napisał scenariusze do „28 dni później” oraz „W stronę słońca”, a dla DNA Films do „Nie opuszczaj mnie” Marka Romanka. Był także producentem tego filmu.

  • ANDREW MACDONALD (Produkcja)

W 1993 roku, mając 27 lat, Macdonald wyprodukował swój pierwszy film – „Płytki grób” Danny’ego Boyle’a. Później przyszedł czas na kolejne obrazy Boyle’a: „Trainspotting”, „Życie mniej zwyczajne”, „Niebiańska plaża”, „28 dni później”. W 1997 roku założył DNA Films, dzięki któremu powstały takie filmy jak „Ostatni król Szkocji” Kevina Macdonalda, „Notatki o skandalu” Richarda Eyre czy „28 tygodni później” Juana Carlosa Fresnadillo.

  • ALLON REICH (Produkcja)

Od listopada 2002 roku partner Andrew Macdonalda w DNA Films. Pracowali razem przy największych produkcjach firmy, łącznie z „Nie opuszczaj mnie” Marka Romanka oraz „Ostatnim królu Szkocji” Kevina Macdonalda. Przed przystąpieniem do DNA Films Reich pracował dla firmy Miramax, współprodukując „Cenę honoru” Shekhara Kapura, „Niewidocznych” Stephena Frearsa oraz „Cztery wesela i pogrzeb” Richarda Curtisa.

  • PETE TRAVIS (Reżyseria)

Zaczynał od „OMAGH”, do którego scenariusz napisał wraz z Paulem Greengrassem. Pierwszy film dla wielkiego studia, „8 części prawdy”, okazał się wielkim sukcesem i otworzył mu wiele drzwi. Następny, „Endgame”, zdobył nagrodę na festiwalu Sundance. Odnosił sukcesy w telewizji, tworząc takie filmy jak „Henry VIII” z Rayem Winstone’em oraz „The Jury” z Gerardem Butlerem. Niedawno ukończył zdjęcia do „Falcon” z Martonem Csokasem oraz Hayley Atwell.

  • ANTHONY DOD MANTLE (Zdjęcia)

Sławę uzyskał dzięki twórcom duńskiego manifestu „Dogma ‘95”. Nakręcił między innymi słynne „Festen” Thomasa Vinterberga, stając jednocześnie w pierwszym rzędzie nadchodzącej ery cyfrowej. Za „Slumdoga. Milionera z ulicy” otrzymał Oscara i większość innych nagród branży filmowej. Kręci z sukcesami w telewizji (serial „Wallander”) oraz w kinie („Ostatni król Szkocji” Kevina Macdonalda, „127 godzin” Danny’ego Boyle’a). I ciągle próbuje nowych wyzwań, co podkreśla jego praca nad „Dredd 3D”.

  • MARK DIGBY (Scenografia)

Stały współpracownik Danny’ego Boyle’a, z którym stworzył m.in. „Slumdoga. Milionera z ulicy” oraz „28 dni później”. Na swoim koncie ma również „Nie opuszczaj mnie” Marka Romanka, „Amerykanina” Antona Corbijna, „Kodeks 46” Michaela Winterbottoma czy „The Mother” Rogera Michella.

  • MICHAEL O’CONNOR (Kostiumy)

Wszechstronny artysta, który nie boi się żadnych wyzwań. Sprawdza się zarówno w kinie kostiumowym („Księżna” Saula Dibba, „Jane Eyre” Cary’ego Fukunagi, za który był nominowany do Oscara) oraz współczesnym („Brick Lane” Sary Gavron, „Niezwykły dzień Panny Pettigrew” Bharata Nalluri). Obecnie pracuje nad drugim projektem reżyserskim Ralpha Fiennesa – „The Invisible Woman”.

  • PAUL LEONARD-MORGAN (Muzyka)

Nominowany do nagrody BAFTA kompozytor, który ma na swoim koncie pracę przy kultowym serialu szpiegowskim BBC „Spooks” oraz takich filmach kinowych jak „Jesteś bogiem” Neila Burgera. Współpracował z takimi artystami jak Craig Armstrong, Mogwai, Snow Patrol oraz No Doubt.

Zostaw komentarz