Radio 90 logo

MUZYKA WYBRANA DLA CIEBIE • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

Opowieści o regionie: o żółwiach w Zalewie Rybnickim czy gęsiówkach egipskich na naszych stawach [PODCAST]

Facebook Twitter

Robinia akacjowa czy bażanty, daniele i muflony. To są gatunki obce dla naszej przyrody, obce ale niegroźne. Groźne są gatunki inwazyjne, bo szkodzą naszym rodzimym. Opowieści o regionie prezentują kolejną opowieść przyrodnika Tomasza Sczansnego, dziś między innymi o żółwiach w Zalewie Rybnickim.

Opowieści o regionie: gatunki inwazyjne
Gęsiówka egipska/ fot.T.Sczansny

Opowieści o regionie: posłuchaj kolejnych części

Opowieści o regionie: gatunki obce a gatunki inwazyjne

Tomasz Sczansny: W naszej przyrodzie spotkać możemy gatunki, których normalnie powinno tutaj nie być, to są gatunki na przykład z Ameryki Północnej, a zostały tutaj przywleczone przez ludzi, wypuszczone specjalnie, albo też uciekły z niewoli. Gatunki obce to z kolei takie gatunki, których zasięg naturalny został przesunięty. Zrobiło się cieplej, więc te gatunki mogą u nas żyć i nie przeszkadzają naszej rodzimej przyrodzie. To mogą być gatunki specjalnie tutaj sprowadzone, ale nie tak agresywne wobec tych naszych rodzimych gatunków, one się wręcz zakorzeniły w naszej świadomości, że nawet nie wiemy, że ich tutaj kiedyś nie było.

Radio 90: Ten klimat mocno nam się zmienia, więc ich jest chyba coraz więcej.

Tomasz Sczansny: Dokładnie, ta granica zwykle północna zasięgu, np. modliszki, tego owada, który jest dość znany w przyrodzie, na tyle się przesunęła, że występuje jej coraz więcej. Jej jajeczka potrafią przetrwać zimę i ona się potrafi u nas rozmnażać. Jest też np. szakal złocisty, który pierwszy raz bodajże w 2015 roku był widziany. I on też u nas jest w stanie przetrwać. To są gatunki, które normalnie występowały na południu Europy, ale powoli i Polska zaczyna się im podobać.

Jenot/ fot.T.Szczansny

Opowieści o regionie: gatunki obce

Tomasz Sczansny: Taki bażant, którego bardzo często widzimy- ma przepiękny, długi ogon, mieni się metalicznymi barwami brązu- on normalnie w Polsce nie występował. Został sprowadzony przez myśliwych, aby na niego polować. On żywi się stonką ziemniaczaną, a kiedyś był duży problem, więc ludzie go pokochali za to, że zwalczał stonkę. On nadal jest przez myśliwych wypuszczany i zdobi naszą przyrodę, ale nie jest tak agresywne wobec tych naszych gatunków. Czy synogarlica, zwana sierpówką, ten gołąb, taki szary, bardzo popularny, który po grucha w mieście, jego jeszcze w XIX wieku nie było. Ta granica kończyła się na Turcji. Czy daniel, taki kuzyn jelenia ma zamiast poroża takie łopaty, on też tutaj był sprowadzony po to właśnie, żeby na nie polować. Daniele są w naszych lasach, książę raciborski je tutaj sprowadził, muflony natomiast to najbliżej Sudety albo tam okolice Krakowa.

Dorodna akacja

Tomasz Sczansny: Roślin obcych jest sporo, np. robinia akacjowa tak zwana akacja, która została sprowadzona do nas jako roślina miododajna, ona pachnie cudownie, ja ją mam obok domu i wręcz uwielbiam przebywać w ogrodzie, kiedy zawieje takim zapachem, taką słodkością. Aż teraz mi się przyjemnie robi jak pomyślę o tym zapachu, ale trudno ją wytępić dlatego, że jak ją się zetnie, ona odbija.

Opowieści o regionie: gatunki inwazyjne

Tomasz Sczansny: Te gatunki są uznane jako zagrażające dla Polski, a nawet dla całej Unii Europejskiej, a sprowadzanie ich czy handlowanie nimi powoduje to, że można trafić do więzienia nawet na 5 lat. I takim gatunkiem, z którym mamy duży problem, to np. żółw czerwonolicy. Jeszcze w latach 1994- 97 z Ameryki zostało do Polski sprowadzonych 500 tysięcy żółwi ozdobnych do naszego kraju. Zresztą pamiętam, bo sam kilka takich żółwi czerwonlicych miałem, z tym, że kiedy one były tutaj sprzedawane w sklepach zoologicznych, to miały wielkość pięciozłotówki, ale one bardzo szybko rosną, są duże, sprawiają problem i ludzie wypuszczali je do stawów czy na wolność. Okazuje się, że przeżywały, na szczęście nie ma jeszcze przypadku złożenia jaj i wychowania młodych, ale jest to problem dla naszej rodzimej fauny, szczególnie dla żółwia błotnego. I te żółwie możemy spotkać czy to na zbiorniku rybnickim, czy w ogóle na stawach, które nas okalają. One lubią wygrzewać się na jakichś ptakach. Wyłapuje się je w specjalne takie żywołapki, przypominające taką sztuczną wyspę. Wpadają w takie otwór, później je wolontariusze wyjmują stamtąd i przenosi się je do do azylu. Ale to z tymi żółwiami jest naprawdę problem.

Żółw czerwonolicy nad Zalewem Rybnickim/fot.słuchacz Radia 90

Tomasz Sczansny: Posiadanie czy ogóle obrót żółwiem tym jest karalne. Nie można tego już już teraz robić, także należy to zgłosić odpowiednim służbom, które być może postarają się, żeby ten gatunek wyłapać. Innym takim problemem są np. szopy, które kiedyś introdukowano w Niemczech i one przesuwały się do Polski. Miały taką prędkość 100 kilometrów na pięć lat, więc przez ten okres przesuwały swoją granicę aż do Wisły. To są takie drapieżniki nadrzewne, plądrują gniazda ptasie, są dużym zagrożeniem dla naszej rodzimej fauny. I je też dano na listę tych gatunków właśnie inwazyjnych. Naprawdę sprawia duże zagrożenie dla naszych zwierząt, bo są agresywne wobec nich i nie tolerują sąsiedztwa innych. Podobnie jest z norką amerykańską.

Norka amerykańska/ fot.T.Sczansny

Tomasz Sczansny: Jest taki gatunek papugi jak Aleksandretta Obrożna. Jaskrawo- zielona papuga, dość duża, w 2015 roku pierwsze uciekły z hodowli i w 2018 roku w Nysie był pierwszy lęg tych papug. Obecnie jest ich tam sporo i są na tyle agresywne, że przepędzają z karmników nasze ptaki. No i są też wrzaskliwe, one nie śpiewają, tylko wrzeszczą wręcz. I o ile na początku były jeszcze dokarmiane zimą i lubiane, były taką atrakcją turystyczną, no to teraz są już problemem…. Jak z naszymi nutriami w Rybniku.

Nutrie nad Nacyną w Rybniku

Opowieści o regionie: inwazyjne rośliny

Tomasz Sczansny: Tutaj chyba najbardziej popularna to nawłoć kanadyjska, to roślina miododajna i daje pożywienie dla pszczół późną jesienią, ale należy do takich roślin, które wysyłają toksyny do gleby i niszczą pozostałe rośliny. Nawłoć po prostu rozprzestrzenia się sama, nie daje możliwości innym roślinom.

Tomasz Sczansny:  Duży problem jest z barszczem Sosnowskiego, dlatego że ten gatunek został sprowadzony z ZSRR. To był świetny pomysł na paszę dla zwierząt, z tym, że okazało się, że te zwierzęta wcale nie chcą tego barszczu zjadać. To jest bardzo duża roślina, ponad 3 metry wysokości, ale potrafi poparzyć nie tylko przez dotknięcie jej, ale w upalne dni, pyłki unoszące się z tego barszczu potrafią poparzyć osobę, która jest gdzieś w pobliżu. I to jest taka roślina myśląca dlatego, że gdyby ją ściąć, no to ona zacznie wypuszczać jeszcze dodatkowe pędy i z rośliny jedno- dwurocznej stanie się rośliną wieloletnią.

Radio 90: Na koniec wróćmy na chwilę do tych Zebrzydowic, do gniazda bocianiego wprowadziła się gęsiówka egipska..

Tomasz Sczansny: Z tego co wiem, to tej gęsiówki już tam nie ma, ale zdarzały się przypadki w Polsce, że zajmowały takie gniazda dlatego, że te gęsi przejmują gniazda innych ptaków i wychowują tam młode, więc niejako zabierają miejsce naszemu rodzimemu bocianowi. I to też jest niestety gatunek inwazyjny, taki, który nie toleruje obecności naszej gęsi, więc przegania ją.

Radio 90: Te nasze zwierzęta, rośliny w starciu z takimi obcymi, czy to jest wyrównana walka?

Tomasz Sczansny: To nie jest wyrównana walka, dlatego że jeżeli te obce gatunki- obce czy inwazyjne- przeżywają, to znaczy, że są bardzo plastyczne, odporne na różne warunki, które przeszkadzają tym naszym rodzimym gatunkom. Tutaj jeszcze warto wspomnieć o np. raku pręgowanym, który może żyć w bardzo brudnej wodzie. Nasz rak szlachetny musi mieć czystą wodę…

Radio 90: To jeszcze piranie w zalewie.

Tomasz Sczansny: No tak, one z tego co wiem, to chyba tam nie mają tak łatwo przeżyć, ktoś je tam wypuścił. Była ciepła woda, ale te przypadki są rzadkością. Ale warto jeszcze wspomnieć o jednej roślinie, która jest gatunkiem inwazyjnym, a którą pewnie masz w swoim portfelu i każdy z nas w portfelu nosi, bo to dąb czerwony. To nie jest nasz rodzimy gatunek, bardzo odporny na zanieczyszczenia i potrafi rosnąć tam gdzie nasz rodzimy dąb nie daje sobie rady. A dlaczego w naszym portfelu? Bo nie wiem jak to Mennica nasza zrobiła, ale na naszych jedno, dwu i pięciogroszówkach są liście dębu czerwonego a nie naszego rodzimego.

Zalew Rybnicki, Grabownia

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj

Jak mija dzień? Sprawdź najważniejsze wiadomości z 23 lipca 2024